Search

akwariumszkolne

Kolejne kroki

Z duszą na ramieniu szedłem dziś do szkoły, na szczęście niepotrzebnie się denerwowałem – ani akwarium ani filtr zewnętrzny nie zaczęły w nocy przeciekać.

Czyli nie jest tak źle… póki co:-)

Nie badałem jeszcze parametrów wody, zrobię to razem z uczniami w piątek. Najważniejsze teraz to rozpocząć cykl azotowy, czyli w skrócie doprowadzić do namnożenia się i osadzenia na złożach filtra bakterii nitryfikacyjnych. Można co prawda kupić szczepy bakterii, ale to całkowicie niepotrzebne. Wystarczy odczekać tydzień lub dwa i same się robale pojawią. Żeby przyspieszyć ten proces wlałem dziś do akwarium szkolnego dwadzieścia litrów wody z mojego dojrzałego baniaka stojącego w domu.

Ponieważ redukcję azotynów i azotanów w wodzie przyspieszają rośliny, posadziłem kilka kawałków rogatka sztywnego (Ceratophyllum demersum). To bardzo szybko rosnący i wytrzymały łodygowiec, powszechnie używany – podobnie jak Limnophila sessiliflora, Hygrophila polysperma, czy Elodea canadensis – na starcie akwarium. Rogatek jest też bardzo efektowny i mógłby u nas zostać na stałe, ale zaplanowałem już inne rośliny. Nawiasem mówiąc, roślin potrzebujemy o wiele, wiele więcej. Z ich sadzeniem poczekam jednak do czwartku, kiedy pan Gwiazda pomoże mi podłączyć drugą świetlówkę. Na razie w ramach przygotowań do tej akcji wypatroszyłem rynienkę w pokrywie i nie wiem, co dalej zrobić.

2016-10-04 14.37.13.jpg

Udało mi się dziś rano zdobyć gigantyczny okaz anubiasa Barteri. Ponad czterdzieści cm kłącza to nie kij dmuchał. Biorąc pod uwagę tempo wzrostu anubiasów, ten ma z pewnością ponad cztery lata. Osiągają one wysokie ceny w sklepach akwarystycznych, zarówno internetowych jak stacjonarnych, jednak mnie udało się kupić tego olbrzyma bardzo okazyjnie, od właściciela likwidowanego właśnie akwarium. Anubiasy i microsoria, które też pojawią się u nas, to epifity, czyli rośliny potrzebujące “podpórki” w postaci korzenia lub kamienia. Nie mogą rosnąć w podłożu.

A propos, włożyłem też do baniaka jeden z dwóch wielkich korzeni. Okazało się, że przytrzymanie go na dnie to dość trudna kwestia: przy takiej wyporności, musiałem obciążyć go dwoma niemałymi kamieniami. Zanim zacznie tonąć z własnej woli, musi jeszcze przynajmniej kilka dni, może nawet ponad tydzień, nasiąkać.

Całość wygląda teraz tak:

2016-10-04 14.35.04.jpg

Jak już pisałem, nie działa jeszcze kaskada i druga świetlówka, brak też drugiego korzenia, a ten, który umieściłem w wodzie, leży w przypadkowym miejscu. Jednak woda ogrzała się już do docelowej temperatury 24 st. Celsjusza (z 15, w której ręce mi grabiały przy poprawianiu podłoża), nic nie pękło, nic się nie wylało, działa też już automatyczny wyłącznik prądu, obsługujący oświetlenie. Jest nieźle.

Na rybki poczekamy jeszcze tydzień-dwa. Nie można ich wpuszczać do praktycznie surowej kranówy, nie pożyłyby długo.

Advertisements

Złe miłego początki

Sala chemiczna chwilę po remoncie. Nie mogłem się powstrzymać, wstawiłem akwarium. Rzeczywiście tam jest, trzeba tylko dobrze poszukać.

2016-09-21 13.45.26.jpg

O, tutaj jest w całej okazałości:

2016-09-21 13.45.46.jpg

W akwarium i obok niego widać część zbieranych od kilku miesięcy gratów: dwa wielkie korzenie, odmulacz, elektroniczny wyłącznik czasowy, jeden z filtrów, paczkę z podłożem, dwa przedłużacze. Na wierzchu leży poziomica. Z większych rzeczy brakuje drugiego filtra i świetlówek LED – przywiozłem je później.

Pierwotnie wybrałem miejsce we wnęce tuż przy oknie. Nie byłoby takie złe. Rury ciepłownicze stanowiły co prawda pewną niewiadomą i potencjalne źródło problemów, ale zamierzałem zaryzykować. Nie byłem pewien do jakiej temperatury same się nagrzewają i jak mogą podgrzać wodę przepływającą przez filtr kaskadowy, który planowałem umieścić na lewym boku akwarium. Poza tym, istniała jeszcze kwestia odkształcania się plastykowej obudowy filtra pod wpływam ciepła. Zalety? Uniknięcie montowania grzałki. Zawsze to jedna wątpliwa ozdoba akwarium mniej, no i pewna oszczędność prądu.

Można było co prawda przeciwdziałać ewentualnym szkodom dzięki obłożeniu newralgicznego odcinka izolacją (co jednak także przywróciłoby do łask grzałkę), jednak problem rozwiązał się sam, gdy okazało się, że szafki w tym miejscu nie potrafiłem spoziomować. Kilka razy podchodziłem do zadania, kupiłem nawet dodatkowy zestaw klinów, lecz wszystko na nic.

Wreszcie przestawiłem całość na przeciwległą ścianę, ostatecznie, choć nie bez problemów ustawiłem w poziomie, przygotowałem i wsypałem na dno podłoże, zawiesiłem kaskadę i ułożyłem korzenie.

Co dało taki efekt:

2016-09-30 14.15.32.jpg

Nie udało się uniknąć odbicia w szybie. Z każdej perspektywy “łapało się” okno, szafki albo ja. No cóż, skoro inaczej się nie da… cheers! Pstryk.

P.S. Cudzysłowy w języku polskim wyglądają inaczej, wordpressie.

Po Co To

Akwaria szkolne to stanowczo zbyt często ponury, śmierdzący karcer dla ryb.

Plastykowe rośliny, filtr wewnętrzny wypluwający bąbelki powietrza, stado żyworódek powiększające się z każdym miesiącem, na dnie garść kamieni, a na nich wylegujący się tzw. glonojad długości ponad dwudziestu centymetrów; kupiony lata temu jako mała, śliczna rybka. Aha, no i obowiązkowa ceramiczna łódź podwodna dla ozdoby.

Opis brzmi drastycznie? Jest przesadzony i niesprawiedliwy? Ależ ja takie akwarium odkryłem przypadkiem w pewnej gdyńskiej podstawówce i osobiście wyprowadziłem na prostą. Tylko małe uzupełnienie: zbrojniki lamparcie były tam trzy, nie jeden.. w czterdziestu litrach wody.

Nie musi tak być.

Zakładam wraz z uczniami zbiornik, którego nie trzeba będzie się wstydzić – gdzie potrzeby fauny i flory stawiamy na pierwszym miejscu. Zbalansowany malutki ekosystem, który będzie można obserwować, poznawać, badać zależności między jego elementami.

Odwiedzaj nas.

Blog at WordPress.com.

Up ↑