Każdy z korzeni ozdobnych używanych w akwarystyce jest unikalny. Niemożliwe jest zobaczyć dwa identyczne, a wielość ich kolorów, kształtów, faktur, rodzajów sprawia, że każdy znajdzie jakiś dla siebie. Te sklepowe często pochodzą z zagranicy, lecz można stosować także takie znalezione w lesie lub na działce. Kluczowym jest, by drewno było martwe i suche, podobno też nie powinno pochodzić z drzewa iglastego, choć tę akurat informację zdementował kiedyś znajomy bardzo doświadczony akwarysta.

Kilka miesięcy temu udało mi się kupić okazyjnie dwa potężne korzenie do naszego akwarium. Kawałki o tej masie i rozmiarach kosztowałyby w sklepie przynajmniej dwa razy więcej, niż zapłaciłem poprzedniej właścicielce. Ciekawostką jest, że zarówno te – jak i znacząca większość wszystkich stosowanych w akwariach – nie są tak naprawdę korzeniami, a raczej fragmentem pnia lub gałęzi. Wracając do ozdoby szkolnego akwarium… Trochę się rozczarowałem, kiedy się okazało, że bardzo mocno barwią wodę.

Kupiłem je jako używane, nie spodziewałem się, że nadal będą puszczać garbniki. Przez to wnętrze baniaka już od kilku tygodni wygląda jak zalane herbatą. Światłu ciężko się przez taki roztwór przebijać, co sprawia, że póki co wciąż nie posadziłem roślin trawnikowych. Podmieniam wodę niestrudzenie, lecz efekty są wciąż niezadowalające. W filtrze kaskadowym wymieniłem jeden z wkładów na pałeczki węgla aktywowanego, który ma wyłapać cząsteczki barwiące wodę – i w końcu ta stanie się przejrzysta. Zresztą, taniny* jako takie nie są nijak szkodliwe dla organizmów wodnych, jedynie utrudniają życie roślinom. Nadmiar związków organicznych w wodzie może powodować także zapach zgnilizny, co nam się właśnie przytrafiło. Lecz od smrodu, jak wiadomo, jeszcze nikt nie umarł;-) Zresztą, smrodek już zniknął i raczej nie powróci.

A propos dziwnych efektów olfaktoryczno-wizualnych związanych z korzeniami. Pojawił się na nich taki glutek, galareta prawie zawsze goszcząca w świeżo zalanych zbiornikach na powierzchni drewna. Taki:

 

2016-10-24 08.28.40.jpg

Rozrasta się, lecz zachowuję spokój: choć przypomina dość grubą warstwę pleśni, nie świadczy o złych warunkach w akwarium. Kiedy zjedzą go krewetki i rybki, więcej się nie pojawi.

Dosyć długo, choć tego się spodziewałem, wziąwszy pod uwagę ich rozmiary, zajęło korzeniom nasiąknięcie wodą. Kilka dni temu mogłem już usunąć część obciążenia, ale na początku było ono potrzebne niemałe, by przytrzymać drewno przy dnie.

Wpuściłem nową rybkę: Bunocephalus coracoideus:

2016-10-24 16.33.51.jpg

Dosadzam też rośliny. O nich następnym razem.

 

* Po angielsku to tannins. Do tej rodziny słów należy też tan – między innymi “opalenizna”, także “kolor jasnobrązowy”. Czyli właściwie taki sam jak u nas:-)

Advertisements