Filtr jest sercem akwarium. Można wyobrazić sobie zbiornik bez sztucznego oświetlenia – ustawiwszy go odpowiednio, można opierać się na świetle słonecznym. Grzałka też jest niekonieczna, mnóstwo roślin i zwierząt akwariowych lubi wodę o temperaturze 20-24 st.C., czyli pokojową. Wielu rzeczy można się z akwarium pozbyć, jednak wydajny filtr jest absolutnie niezbędny.

Dzielimy je na trzy główne kategorie:

Wewnętrzne – mają same wady i tylko jedną zaletę: są tanie. Niestety, poza tym nie ma o czym mówić. Ze zbyt małą objętością materiału filtracyjnego nie spełniają swojego zadania. Z odpowiednią zajmują pół zbiornika. Powierzchnię i wnętrze wkładu kolonizują bakterie nitryfikacyjne. To one tak naprawdę oczyszczają wodę. Sama gąbka i/albo flizelina wyłapują zanieczyszczenia takie jak fragmenty roślin, odchody ryb, resztki pożywienia, paprochy i inne paprochy, unoszące się w toni. I dobrze, ale to naprawdę drobiazg w porównaniu z pracą bakterii, codziennie ratujących świat przed zagładą. Mały, bo mały, ale świat. Wewnętrzne są tanie i dają właścicielowi akwarium poczucie, że zadbał o rybki. Prawda jest niestety taka, że rację ma tylko w przypadku, gdy zwierzęca obsada zbiornika jest mało liczna i niebrudząca, a roślinna bujna i szybko charakteryzująca się szybkim wzrostem.

Zewnętrzne kaskadowe – montowane na ścianie akwarium. Woda zasysana jest przez rurkę, przepychana przez media filtracyjne i wylewana z powrotem do zbiornika. Plusy to to, że z reguły miejsca na media jest już znacznie więcej, można je zróżnicować, łatwo się je czyści, nie zabierają miejsca w zbiorniku. Wad nie znam. Może ewentualnie poza tym, że stosując taki filtr przy podawaniu do akwarium CO2 (węgiel to podstawowy budulec roślin) pozbywamy się go w szybkim tempie. U nas pracuje kaskada Aquael FZN 3. Ciche i niezawodne urządzenie, ulubieniec każdego, kto się z nim zetknął.

Zewnętrzne kubełkowe – najlepsze dla nich miejsce to szafka pod akwarium. Połączone z nim elastycznymi wężami, wyciągają wodę, przepuszczają przez kilka (3-4, zależnie od wielkości filtra) półek wypełnionych materiałem o dużej powierzchni dostępnej dla bakterii i tłoczą ją z powrotem na górę. Są to urządzenia najdroższe, najbardziej skomplikowane, ale jednocześnie najlepsze. Moje domowe 200 litrów obsługuje Eheim 2073. Są akwaryści używający małych kubełków nawet w akwariach o litrażu rzędu 30. Według mnie to przesada, ale sam mam w 25 l. filtr kaskadowy teoretycznie przeznaczony do baniaków od 40 do 200 litrów:-) Nie ma czegoś takiego jak nadfiltracja, podobnie jak nie istnieją za mocne wzmacniacze i głośniki. Zawsze można je ściszyć, prawda?

Nie omówiłem rzadziej spotykanych rodzajów filtrów (np. podżwirowych), ale gdyby ktoś chciał…

Do rzeczy: u nas do wczoraj działał – oprócz kaskadowego – filtr kubełkowy JBL CrystalProfi e901 Greenline. Dobra, oszczędna, solidna konstrukcja; znana od lat, a niedawno jeszcze ulepszona. Kupiłem go okazyjnie i bez wahania podłączyłem w szkole. Niestety, jak pisałem wcześniej kubeł zasysał powietrze. Spadała prędkość przepływu, no i lekko buczał. Fora twierdzą, że to się zdarza. Trzeba w takim przypadku przyjrzeć się połączeniom węży z rurami, a w ostateczności rozłożyć taki jeden element mocowany w głowicy, przeczyścić i nasmarować.

Męczyłem się z problemem dobrych kilka dni. Zanim się zorientowałem, że powietrze w filtrze pojawia się wciąż nowe, próbowałem go odpowietrzyć. Nic z tego. Potem obciąłem końcówki wężyków i podłączyłem je od nowa. I to nie pomogło. Uznałem więc, że skoro mam jeszcze jeden filtr, nie ma co szarpać się z tym i trzeba podłączyć drugi.

Wyciągnąłem z piwnicy Tetrę EX 800 Plus. To marka “po przejściach”, w ubiegłych latach mająca problemy ze szczelnością swoich filtrów. Producenci usunęli usterki w serii EX, a jeszcze bardziej ulepszyli urządzenie w serii Plus. Nasz egzemplarz pochodzi już z najnowszego rzutu, kiedy to każdy filtr przed opuszczeniem zakładu produkcyjnego jest testowany pod kątem szczelności i wydajności. Każdy, a nie tylko część partii, na wyrywki. Założyłem nową uszczelkę pod głowicę (lepiej na zimne dmuchać), posmarowałem ją wazeliną techniczną, tak samo potraktowałem uszczelki zaworów odcinających wodę…

Mimo to, po tym jak rano go zamontowałem, po południu poszedłem jeszcze raz do szkoły, żeby sprawdzić, czy filtr nie cieknie. Sucho. Dobra nasza. Przy okazji zauważyłem coś naprawdę niesamowitego.

Otóż mój filtr w mieszkaniu jest naprawdę cichy. JBL, który w szkole trochę popracował, też nie ma złej opinii pod tym względem. Ale Tetra – tego się nie da opisać, to trzeba przeżyć. Musiałem zbliżyć ucho niemal do samej obudowy zanim usłyszałem jakikolwiek odgłos pracy silnika. Dla pewności sprawdziłem, czy woda wylewa się z rurki “out”, tak trudno mi było uwierzyć, że filtr faktycznie pracuje.

Oby tak dalej!2016-10-14 11.36.02.jpg

A o oświetleniu napiszę następnym razem.

 

 

 

 

 

 

 

Advertisements