W baniaku zamieszkała siódemka znajomych z mojego domowego małego akwarium, karłowate krewetki słodkowodne Caridinia cf. babaulti. Te maluszki są niezastąpione jako tzw. ekipa czyszcząca: szybko się rozmnażają, aktywnie przeszukują całe akwarium praktycznie całą dobę i ciekawie się prezentują w stadzie, gdyż w obrębie jednego miotu osobniki mają różne kolory i wzory na pancerzyku.

W przejrzystej wodzie wyglądają tak:

 

2016-10-12 08.39.32.jpg

A w naszym akwarium… cóż, powodzenia w szukaniu ich:-)

Woda wciąż w kolorze ciemnej herbaty, ale cóż poradzić. Należy nadal cierpliwie podmieniać dużą część wody na raz, aż sytuacja się poprawi. Jak tylko korzenie przestaną wypływać, a przynajmniej nie będą wymagały tak dużego obciążenia jak teraz, przywiążę do nich żyłką wędkarską całe lub fragment kłącza tego wielkiego anubiasa. Czekam też na mikrozorium wąskolistne, pewnie jutro przyjdzie pocztą od akwarysty z Wrześni. Wysłałem w zamian trochę mojego mchu “triangle moss”. Mogłem co prawda przenieść sadzonkę lub kilka ode mnie. Problem w tym, że epifity używane w akwarystyce rosną bardzo wolno, więc możliwość otrzymania dużej (mam nadzieję!) sadzonki praktycznie za darmo jest okazją, której nie można było zmarnować:-)

Zarówno anubias jak mikrozorium dobrze znoszą słabe oświetlenie. Silne światło wręcz im szkodzi, powodując pokrywanie się liści glonami. Kiedy akwarium zacznie funkcjonować w normalnym trybie, a nie “na brudno” (pun intended), puszczę pewnie po powierzchni nad epifitami jakieś liście, żeby je ocieniały.

Mam już pewność, że filtr kubełkowy zaciąga się powietrzem. Eh, trzeba będzie rozkręcić taki jeden element i nasmarować części w środku. Według forumowiczów, problem ten dotyka filtrów działających z gęstą gąbką na wlocie wody. Nie chcę z niej zrezygnować, bo znacznie ogranicza ona konieczność grzebania w kubełku, kiedy spadnie przepływ. Wystarczy wtedy oczyścić właśnie gąbkę; nie trzeba wyciągać całego filtra i otwierać go.

Advertisements