Search

akwariumszkolne

Rośliny

Marsylia i wywłócznik rzeczywiście dotarły do szkoły, już rosną w akwarium.

2016-11-07 15.59.54.jpg

Marsilea hirsuta – roślina trawnikowa z Australii, widać ją na pierwszym planie. Zgodnie z informacjami z Internetu, może rosnąć zarówno w silnym świetle jak w cieniu, na co liczę. Rozrastając się poprzez rozłogi, ostatecznie pokrywa dno zbiornika gęstą kołderką drobnych ciemnozielonych liści. Rośnie dość wolno, dobrze znosi przycinanie.

Myriophyllum mattogrossense – inaczej wywłócznik. W Polsce występują trzy gatunki, jednak ja zdecydowałem się na roślinę pochodzącą z cieplejszego klimatu, tolerująca wyższe temperatury. Rośnie błyskawicznie, tworzy przepiękne, “puchate” kępy, w których chętnie przebywają krewetki i ukrywa się narybek. Na zdjęciu widać go po prawej stronie, na drugim/trzecim planie. Przepiękną odmianą jest wywłócznik rdzawy ale zdaje się, ze przy naszym oświetleniu nie dałby rady.

Bolbitis heteroclita – umieściłem na korzeniu maleńką sadzonkę tej ciekawej rośliny lecz dziś jej nie znalazłem w akwarium. Widocznie prąd wody zniósł ją w jakiś zakamarek.

Mamy jeszcze jedną roślinę, uratowaną przeze mnie kilka dni temu z akwarium szkolnego w jednym z gdańskich gimnazjów. Szczerze mówiąc, rosła w takich warunkach i jest tak mała, że nie podejmuję się na razie określać jej gatunku, choć podejrzewam, że to jakaś kryptokoryna. Posadziłem dwa lub trzy egzemplarze na pierwszym planie, na prawo od marsylii.

Czemu najczęściej używam nazw łacińskich roślin? Odpowiedź jest prosta: tak jest łatwiej. Z przynajmniej dwóch powodów:

  1. W literaturze akwarystycznej rośliny mają różne nazwy w różnych językach. To oczywiste. Zatem, szukając informacji o wywłócznikach, musiałbym najpierw sprawdzić, jak nazywają się po angielsku (watermilfoil). Znając nazwę łacińską, używaną na całym świecie, skracam tę drogę.
  2. Nazwy miejscowe mają niestety to do siebie, że każdy może zaproponować własną. Jeśli się przyjmie, może zacząć wypierać dotąd używaną, przez jakiś czas funkcjonując jako druga. W zależności od regionu, można tę samą roślinę nazywać wtedy na kilka różnych sposobów. Znam niezły przykład ze świata roślin lądowych: borówka. Ja mówię tak zarówno na te małe czerwone kuleczki (b. brusznica), jak na te małe granatowe (b. czernica). Jednak w innych częściach Polski… to ja może zacytuję Wikipedię (hasło “borówka czarna):

W polskim nazewnictwie ludowym i tradycyjnym funkcjonowały następujące nazwy: afina, afyny, borowina, borownik, borówczak, borówka, borówka zwyczajna, borôwka, borówka czernica, borzyk, carna jagoda, ciemna jagoda, czarna jagoda, czernica, czernina, czarne jagody, czernice, czornyja jahody, jafena, jafery, jagoda, jagoda czarna, jagoda czernica, jagoda leśna, jagodnik, jagodowisko, jagodzina, jagodzisko, modra jagoda, sinica. Na większości obszaru Polski przeważa nazwa jagoda lub czarna jagoda, podczas gdy w południowej części (na południe od Katowic, Krakowa i Rzeszowa) – borówka, a na wschodzie (w Białostocczyźnie i Lubelszczyźnie) również czernica. Stosowana w południowej Małopolsce nazwa borówka w pozostałej części kraju używana jest w odniesieniu do borówki brusznicy.

Podobnie, choć może nie tak ekstremalnie, wygląda sprawa innych gatunków roślin i zwierząt.

Niestety, nazwa łacińska, choć pozwalająca jednoznacznie zidentyfikować dany organizm, nie zawsze jest możliwa do użycia. W akwarystyce szczególne problemy z nazewnictwem są w przypadku nowych – niedawno odkrytych lub niedawno utworzonych – gatunków i odmian. Mnóstwo gatunków z rodzaju Bucephalandra ma tylko nazwy handlowe, podobnie jest z niektórymi mchami, krewetkami, a cała gama jeszcze nie opisanych zbrojników (Loricariidae) jest oznaczana jedynie numerem (L201, L204, L351 itd.).

Advertisements

Rośliny

Florę dobiera się w zależności od założonego efektu i obsady akwarium. Są zwierzęta, przy których mało która roślina się ostanie – np. większość raków uwielbia ciąć je na malutkie kawałki. Są też biotopy, przy odwzorowywaniu których rośliny nie są umieszczane w akwarium – ponieważ nie występują w środowisku naturalnym danego gatunku ryb.

Biotop jeziora Tanganika (http://www.top-aquariums.com/tamainimage12140.jpg):

 

Znalezione obrazy dla zapytania tanganika aquarium

Czasem rośliny są zbędne z innych powodów, na przykład w akwarium tarliskowym, do którego przenosi się zwierzęta tylko na krótki okres – godów lub tylko złożenia jajeczek. Można umieścić w baniaczku kępę mchu, jeśli ryby lubią w nim składać ikrę, albo, jak na poniższym zdjęciu (https://akwariumszkolne.files.wordpress.com/2016/11/11850-rozmnazaniemicrorasborygalaxy1.jpg), rozpiąć specjalną siatkę w przypadku spodziewanego tarła ryb rozrzucających ikrę.

Znalezione obrazy dla zapytania akwarium tarliskowe

Jak widać, zielenina nie występuje w każdym zbiorniku. Czasem nawet całkowicie świadomie akwarysta używa roślin sztucznych. Fakt, że obecnie już są trudne do odróżnienia od żywych, prawda, że mają swoje zalety… ale ja ich nie uznaję. Ani zalet, ani plastykowych roślin. Wyglądają o, tak (http://pix-hd.com/gallery/fish+tank+artificial+plants/3):

 

W naszym akwarium rośliny były, są, i będą – mam nadzieję, że jeszcze w tym tygodniu posadzę kolejne dwa gatunki. Zanim przejdę do opisu tych już rosnących oraz planowanych, mała dygresja.

W zeszły piątek mieliśmy (ja, Ala i Dawid) kółko akwarystyczne, w czasie którego podmieniłem kolejny raz 40 litrów wody i po raz drugi zmierzyliśmy jej parametry. Wyszło nam, że pH to znów 7,2-7,4; KH 10; GH 18 – chyba, bo nie będę mówił o szczegółach, ale ktoś dwukrotnie popsuł pomiary. Najciekawszy jednak był wynik pomiaru NO3. Otóż poziom azotanów był tuż powyżej zera. Dwa tygodnie wcześniej powyżej 20 mg/l, czyli bardzo przyzwoicie, skąd ten drastyczny spadek? Wprawdzie w tym czasie sadziliśmy rośliny, dla których azot jest jednym z najważniejszych związków budulcowych, ale żadnego gatunku nie było wystarczająco wiele sadzonek, by to usprawiedliwić… pomijając już fakt, iż w akwarium są teraz głównie wolno rosnące epifity.

Chodzi o co innego: w filtrze kaskadowym wylądował wkład z węgla aktywowanego, który zatrzymał nie tylko azot, ale też nie zbadane przez nas inne składniki wody – fosfor, potas, pierwiastki śladowe. Węgiel umieściłem w kaskadzie by wyciągnął z wody garbniki, jednak już dość. Dłuższe trzymanie go tam zagrażałoby roślinom.

To fascynujący materiał. Sprzedawany w formie pałeczek, węgiel aktywowany (inaczej: aktywny) to tak naprawdę najczęściej węgiel drzewny o gigantycznej powierzchni w przeliczeniu na masę, uzyskiwanej dzięki bardzo, bardzo porowatej strukturze. Jeden gram ma powierzchnię około 3300 m/g. To nie błąd, naprawdę chodzi o ponad trzy tysiące metrów na gram węgla! Czyli innymi słowy…2016-10-17 11.29.35.jpg

…połowa boiska do piłki nożnej. Na zdjęciu widać 0,5 kg, a więc jakieś 250 pełnowymiarowych boisk do nogi:-) W tych mikroporach zatrzymywane są wszelkie cząsteczki mniejsze od nich, co najczęściej wykorzystywane jest w akwarystyce do oczyszczania wody z lekarstw po zakończonym leczeniu ryb. Garbników niestety musimy pozbyć się metodą dłuższą i bardziej męczącą, czyli poprzez podmiany, podmiany i podmiany. Grr.

Wróćmy do roślin. Dotychczas w akwarium znalazły się niżej wymienione gatunki:

Anubiasy nana, barteri, lanceolata – niezwykle wytrzymałe rośliny. Rosną powoli, czasem porastają glonami. To wady. Zaletą jest wspomniana wytrzymałość na warunki w akwarium oraz ich cieniolubność. W moim akwarium domowym mam jeszcze anubiasa nana gold, nana petite i hastiflora. Cóż, lubię te rośliny:-)

Microsorium pteropus wąskolistne – znów epifit. Ten także dobrze rośnie w półcieniu , jednak jego liście nie wyrastają z grubego kłącza, a z cienkiego, z masą splątanych korzonków.

Hygrophila polysperma – niemal całkowite przeciwieństwo poprzednich. To łodygowiec, sadzimy ją w podłożu, rośnie szybko i potrzebuje więcej światła. Nadwódka nie jest jednak wymagającą rośliną, poleca się ją początkującym akwarystom.

Echinodorus Reiner’s Kitty – przedstawiciel moich ulubionych żabienic. Roślina pozbawiona łodygi, wytrzymała, jedna z dziesiątek gatunków i odmian (także tworzonych sztucznie) echinodorusów. Jej bardzo rozbudowany system korzeniowy prawdopodobnie spenetruje nam połowę akwarium:-) Rozmnaża się w bardzo interesujący sposób, ale o tym kiedy indziej.

Loxogramme sp. Wave Moss – to, wbrew nazwie, paproć, podobnie jak mikrozoria. Wygląda jednak jak mech akwariowy lub jak wątrobowiec. Nie ma widocznych ani korzeni, ani wyraźnie wyodrębnionych liści. Tworzy wolno rosnącą plechę porastającą kamienie i korzenie. U nas mamy bardzo małą kępkę; nie jestem pewien, czy się utrzyma.

Hydrocotyle leucocephala – błyskawicznie rosnąca roślina o pięknych, okrągłych liściach pokrywających powierzchnię wody. Doskonała do zacieniania części akwarium, bardzo dekoracyjna.

Nymphoides hydrophylla Taiwan – niedawno zdobyłem tego lotosa do swojego akwarium i jestem zachwycony. Niezwykła roślina. Pełna gracji, wytrzymała, o niezwykle delikatnych, czasem wręcz półprzezroczystych jasnozielonych liściach na długich ogonkach. Dla kontrastu, jej korzenie są twarde i silne.

Mam nadzieję, że do piątku dotrą do nas wywłócznik i marsylia.

P.S. Później załączę zdjęcia naszych roślinek.

 

 

 

 

 

 

Drewno w akwarium

Każdy z korzeni ozdobnych używanych w akwarystyce jest unikalny. Niemożliwe jest zobaczyć dwa identyczne, a wielość ich kolorów, kształtów, faktur, rodzajów sprawia, że każdy znajdzie jakiś dla siebie. Te sklepowe często pochodzą z zagranicy, lecz można stosować także takie znalezione w lesie lub na działce. Kluczowym jest, by drewno było martwe i suche, podobno też nie powinno pochodzić z drzewa iglastego, choć tę akurat informację zdementował kiedyś znajomy bardzo doświadczony akwarysta.

Kilka miesięcy temu udało mi się kupić okazyjnie dwa potężne korzenie do naszego akwarium. Kawałki o tej masie i rozmiarach kosztowałyby w sklepie przynajmniej dwa razy więcej, niż zapłaciłem poprzedniej właścicielce. Ciekawostką jest, że zarówno te – jak i znacząca większość wszystkich stosowanych w akwariach – nie są tak naprawdę korzeniami, a raczej fragmentem pnia lub gałęzi. Wracając do ozdoby szkolnego akwarium… Trochę się rozczarowałem, kiedy się okazało, że bardzo mocno barwią wodę.

Kupiłem je jako używane, nie spodziewałem się, że nadal będą puszczać garbniki. Przez to wnętrze baniaka już od kilku tygodni wygląda jak zalane herbatą. Światłu ciężko się przez taki roztwór przebijać, co sprawia, że póki co wciąż nie posadziłem roślin trawnikowych. Podmieniam wodę niestrudzenie, lecz efekty są wciąż niezadowalające. W filtrze kaskadowym wymieniłem jeden z wkładów na pałeczki węgla aktywowanego, który ma wyłapać cząsteczki barwiące wodę – i w końcu ta stanie się przejrzysta. Zresztą, taniny* jako takie nie są nijak szkodliwe dla organizmów wodnych, jedynie utrudniają życie roślinom. Nadmiar związków organicznych w wodzie może powodować także zapach zgnilizny, co nam się właśnie przytrafiło. Lecz od smrodu, jak wiadomo, jeszcze nikt nie umarł;-) Zresztą, smrodek już zniknął i raczej nie powróci.

A propos dziwnych efektów olfaktoryczno-wizualnych związanych z korzeniami. Pojawił się na nich taki glutek, galareta prawie zawsze goszcząca w świeżo zalanych zbiornikach na powierzchni drewna. Taki:

 

2016-10-24 08.28.40.jpg

Rozrasta się, lecz zachowuję spokój: choć przypomina dość grubą warstwę pleśni, nie świadczy o złych warunkach w akwarium. Kiedy zjedzą go krewetki i rybki, więcej się nie pojawi.

Dosyć długo, choć tego się spodziewałem, wziąwszy pod uwagę ich rozmiary, zajęło korzeniom nasiąknięcie wodą. Kilka dni temu mogłem już usunąć część obciążenia, ale na początku było ono potrzebne niemałe, by przytrzymać drewno przy dnie.

Wpuściłem nową rybkę: Bunocephalus coracoideus:

2016-10-24 16.33.51.jpg

Dosadzam też rośliny. O nich następnym razem.

 

* Po angielsku to tannins. Do tej rodziny słów należy też tan – między innymi “opalenizna”, także “kolor jasnobrązowy”. Czyli właściwie taki sam jak u nas:-)

Brak mi słów

Chyba najcięższym grzechem właściciela akwarium jest…

(http://mama-kreatywna.pl/2014/10/prezent-dla-krzysia-rybki-w-kuli/#comment-5740)

… nie, nie posiadanie dzieci. Ten konkretny przypadek jest idealną (co łatwo zrozumieć czytając choćby stronę, z której pobrałem zdjęcie) ilustracją tezy, iż najgorzej jak człowiek jest pozbawiony empatii. Dotyczy to zresztą także sprzedawczyni, która poleciła brzanki różowe jako ryby nadające się do trzymania w kuli. Tak naprawdę ryby te wymagają sporego zbiornika (dwustulitrowy już się nada), przepływu wody i powinny być trzymane w ławicy liczącej przynajmniej osiem osobników. Wprawdzie to twarde zawodniczki znoszące szeroki wachlarz wartości parametrów chemicznych wody, problem tylko w tym, że osiągają 12 cm długości i trzymanie ich w kuli jak ta na zdjęciu jest powolnym mordowaniem żyjących, czujących istot.

Nie zżymam się nawet na ignorancję mamy Krzysia. Mam jej za złe tylko (aż!) tyle, że uczynni ludzie skomentowali jej wynurzenia na temat akwarystyki, wskazując, co robi źle, a ona zareagowała… dziwnie. Nie wiedzieć czegoś to nie wstyd; prawdziwym obciachem jest nie chcieć się dowiedzieć.

Pozdrawiam Krzysia, który już wie co to jest akwarium i że te dwie wesołe rybki uwielbiają swój nowy domek.

Miałem pisać o korzeniach. Innym razem. Przypadkiem natrafiłem na stronę mamy Krzysia i nie mogłem się powstrzymać:-/

Najnowsze zdjęcie naszego akwarium. Małe szarawe pływające w dwóch grupkach w lewej części baniaka to Boehlkea fredcochui.

2016-10-21 17.13.37.jpg

Na kółku akwarystycznym umocowaliśmy anubiasy (barteri, barteri nana i lanceolata) i microsorium (pteropus “narrow leaf”) do korzeni, a te ostatnie wreszcie postawiliśmy w docelowych miejscach. Oczywiście znów przebiegłem się z 80 litrami wody. Jest już zauważalnie jaśniej, można dosadzać kolejne rośliny. Skróciłem kłącze największego anubiasa. Połowa nie przytwierdzona do korzenia na razie pływa sobie w toni. Jeszcze nie wiem, co z nią zrobić. Może znajdzie dla siebie miejsce u nas, może nie:-)

Wpuściliśmy także około 10 kolejnych krewetek. Oto jak się prezentuje jedna z nich: 2016-10-21 12.34.15.jpg

 

Oświetlenie akwarium

Światło w akwarium, choć teoretycznie może pochodzić od Słońca, a w zbiornikach typu Black Water brać się z jakiejś zupełnie symbolicznej żarówki, najczęściej dostarczane jest dzięki świetlówkom. Te zwykle kupowane są w specjalistycznych sklepach akwarystycznych/zoologicznych, choć podobno w każdym markecie budowlanym można zdobyć nie gorszą świetlówkę za połowę ceny. Nie sprawdzałem:-)

Spośród tych akwarystycznych wciąż statystycznie najczęściej używane są świetlówki typu T8, a w drugiej kolejności T5. Czemu T8, skoro są przestarzałe? Cóż, montuje się je fabrycznie w najpopularniejszych (czytaj: najtańszych) pokrywach akwariowych, a że większość akwarystów stanowią osoby początkujące, które jeszcze nie zmieniły oświetlenia na wydajniejsze…

Typ T5 jest nowocześniejszym wynalazkiem.Nie znam się na szczegółach, ale te świetlówki dają mocniejsze światło w przeliczeniu na waty, co nie tylko polepsza wzrost i wybarwianie się roślin, ale także pozwala choć trochę zaoszczędzić na opłatach za prąd. W moim akwarium 200 l. mam obecnie dwie świetlówki o temperaturze barwowej 8500 i 10000 kelwinów, jeśli dobrze pamiętam. Tyle że takie światło, choć doskonałe dla roślin, sprawia, że woda i całe wnętrze nabiera odcieni fioletu i różu. Jest ciemno i tajemniczo:-) Może się podobać, jednak z pewnością nie każdemu.

Mnie na przykład nie, więc zarówno w domu jak w szkole do oświetlenia typu roślinnego dołożyłem też inne, o barwie około 6500 K, czyli zimnej bieli. Od razu całość wygląda bardziej naturalnie dla oczu, a flora i tak ma te swoje niebieskości i czerwienie, choć zamaskowane przyjemniejszą dla nas bielą.

LEDy, czy też ledy to w akwarystyce najnowsza technika – jednak i wśród nich są konstrukcje starsze, już rzadziej używane (diody 3528, 5050) oraz świeższe, o większej jasności (8520, 7014). W szkole światło w świetlówce ledowej złożonej z diod niebieskich i czerwonych dają diody 5050, ale w przypadku tej barwy światła nie musi ono koniecznie być bardzo silne. Poza tym, nasze rośliny będą raczej z tych mało wymagających:-) Druga świetlówka to już typ 8520, czyli w miarę nowoczesne, silne diody, których światło powinno dotrzeć do dna zbiornika.

Jest jeszcze jeden często spotykany w akwarystyce rodzaj oświetlenia: właściwie to także są ledy, tyle że z przedrostkiem power. Są najjaśniejsze, niestety ich mocowanie do pokrywy i podłączanie do zasilania jest nieco problematyczne, no i zjadają sporo prądu. Nam zbędne, natomiast przydają się na przykład w akwariach typu holenderskiego, gdzie walka toczy się o każdego luksa.

Ledy nad tradycyjnymi świetlówkami mają przede wszystkim przewagę długowieczności: te pierwsze wymienia się maksymalnie raz na rok (a nawet pół), te drugie co parę lat. Zużywają też mniej prądu i mniej się nagrzewają, co przekłada się na słabsze nagrzewanie wody – wbrew pozorom, bardzo ciepłe świetlówki mogą czasem stanowić spory problem dla akwarysty, a właściwie mieszkańców akwarium.

Dla porównania, poniżej kilka typów baniaków.

Morskie, z oświetleniem powyżej 10000 K (http://www.argusakwarystyka.pl/var/ezwebin_site/storage/images/media/images/dsc00359/26478-1-pol-PL/DSC00359.jpg):

Znalezione obrazy dla zapytania akwarium morskie

Holenderskie, z pełnym spektrum długości fali świetlnej i miliardem luksów, dla najbardziej wymagających roślin (http://i.imgur.com/ro5YL.jpg):

Znalezione obrazy dla zapytania akwarium holenderskie

Black Water, czyli przeciwieństwo poprzedniego (http://i1027.photobucket.com/albums/y338/yorki111/Baniaki/t7.jpg):

Znalezione obrazy dla zapytania akwarium black water

Iwagumi – roślin wprawdzie mało, ale trawnikowe potrzebują zwykle sporo światła (http://www.acuaristas.cl/wp-content/uploads/2015/02/Maxoijuallumi.jpg):

Znalezione obrazy dla zapytania iwagumi

Zwykłe akwarium towarzyskie, typowy roślinniak z zieleniną o niewielkich wymaganiach:

2016-10-13 15.21.31.jpg

Na zakończenie – najnowsze zdjęcie naszego akwarium w szkole. Najpierw rzut oka na zmasakrowaną przeze mnie pokrywę i odbijające się na powierzchni wody świetlówki:

2016-10-14 11.35.44.jpg

I widok ogólny, z dzisiejszego poranka. Korzenie zaaranżowane inaczej niż poprzednio, woda nadal ciemna mimo chyba już teraz około dziesięciu podmian (każda to przynajmniej 80 przeniesionych wiadrami litrów), rośliny wrzucone byle jak:

2016-10-19 14.39.50.jpg

Następny wpis: korzenie. Oj, co ja się z nimi mam :-/

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Filtracja

Filtr jest sercem akwarium. Można wyobrazić sobie zbiornik bez sztucznego oświetlenia – ustawiwszy go odpowiednio, można opierać się na świetle słonecznym. Grzałka też jest niekonieczna, mnóstwo roślin i zwierząt akwariowych lubi wodę o temperaturze 20-24 st.C., czyli pokojową. Wielu rzeczy można się z akwarium pozbyć, jednak wydajny filtr jest absolutnie niezbędny.

Dzielimy je na trzy główne kategorie:

Wewnętrzne – mają same wady i tylko jedną zaletę: są tanie. Niestety, poza tym nie ma o czym mówić. Ze zbyt małą objętością materiału filtracyjnego nie spełniają swojego zadania. Z odpowiednią zajmują pół zbiornika. Powierzchnię i wnętrze wkładu kolonizują bakterie nitryfikacyjne. To one tak naprawdę oczyszczają wodę. Sama gąbka i/albo flizelina wyłapują zanieczyszczenia takie jak fragmenty roślin, odchody ryb, resztki pożywienia, paprochy i inne paprochy, unoszące się w toni. I dobrze, ale to naprawdę drobiazg w porównaniu z pracą bakterii, codziennie ratujących świat przed zagładą. Mały, bo mały, ale świat. Wewnętrzne są tanie i dają właścicielowi akwarium poczucie, że zadbał o rybki. Prawda jest niestety taka, że rację ma tylko w przypadku, gdy zwierzęca obsada zbiornika jest mało liczna i niebrudząca, a roślinna bujna i szybko charakteryzująca się szybkim wzrostem.

Zewnętrzne kaskadowe – montowane na ścianie akwarium. Woda zasysana jest przez rurkę, przepychana przez media filtracyjne i wylewana z powrotem do zbiornika. Plusy to to, że z reguły miejsca na media jest już znacznie więcej, można je zróżnicować, łatwo się je czyści, nie zabierają miejsca w zbiorniku. Wad nie znam. Może ewentualnie poza tym, że stosując taki filtr przy podawaniu do akwarium CO2 (węgiel to podstawowy budulec roślin) pozbywamy się go w szybkim tempie. U nas pracuje kaskada Aquael FZN 3. Ciche i niezawodne urządzenie, ulubieniec każdego, kto się z nim zetknął.

Zewnętrzne kubełkowe – najlepsze dla nich miejsce to szafka pod akwarium. Połączone z nim elastycznymi wężami, wyciągają wodę, przepuszczają przez kilka (3-4, zależnie od wielkości filtra) półek wypełnionych materiałem o dużej powierzchni dostępnej dla bakterii i tłoczą ją z powrotem na górę. Są to urządzenia najdroższe, najbardziej skomplikowane, ale jednocześnie najlepsze. Moje domowe 200 litrów obsługuje Eheim 2073. Są akwaryści używający małych kubełków nawet w akwariach o litrażu rzędu 30. Według mnie to przesada, ale sam mam w 25 l. filtr kaskadowy teoretycznie przeznaczony do baniaków od 40 do 200 litrów:-) Nie ma czegoś takiego jak nadfiltracja, podobnie jak nie istnieją za mocne wzmacniacze i głośniki. Zawsze można je ściszyć, prawda?

Nie omówiłem rzadziej spotykanych rodzajów filtrów (np. podżwirowych), ale gdyby ktoś chciał…

Do rzeczy: u nas do wczoraj działał – oprócz kaskadowego – filtr kubełkowy JBL CrystalProfi e901 Greenline. Dobra, oszczędna, solidna konstrukcja; znana od lat, a niedawno jeszcze ulepszona. Kupiłem go okazyjnie i bez wahania podłączyłem w szkole. Niestety, jak pisałem wcześniej kubeł zasysał powietrze. Spadała prędkość przepływu, no i lekko buczał. Fora twierdzą, że to się zdarza. Trzeba w takim przypadku przyjrzeć się połączeniom węży z rurami, a w ostateczności rozłożyć taki jeden element mocowany w głowicy, przeczyścić i nasmarować.

Męczyłem się z problemem dobrych kilka dni. Zanim się zorientowałem, że powietrze w filtrze pojawia się wciąż nowe, próbowałem go odpowietrzyć. Nic z tego. Potem obciąłem końcówki wężyków i podłączyłem je od nowa. I to nie pomogło. Uznałem więc, że skoro mam jeszcze jeden filtr, nie ma co szarpać się z tym i trzeba podłączyć drugi.

Wyciągnąłem z piwnicy Tetrę EX 800 Plus. To marka “po przejściach”, w ubiegłych latach mająca problemy ze szczelnością swoich filtrów. Producenci usunęli usterki w serii EX, a jeszcze bardziej ulepszyli urządzenie w serii Plus. Nasz egzemplarz pochodzi już z najnowszego rzutu, kiedy to każdy filtr przed opuszczeniem zakładu produkcyjnego jest testowany pod kątem szczelności i wydajności. Każdy, a nie tylko część partii, na wyrywki. Założyłem nową uszczelkę pod głowicę (lepiej na zimne dmuchać), posmarowałem ją wazeliną techniczną, tak samo potraktowałem uszczelki zaworów odcinających wodę…

Mimo to, po tym jak rano go zamontowałem, po południu poszedłem jeszcze raz do szkoły, żeby sprawdzić, czy filtr nie cieknie. Sucho. Dobra nasza. Przy okazji zauważyłem coś naprawdę niesamowitego.

Otóż mój filtr w mieszkaniu jest naprawdę cichy. JBL, który w szkole trochę popracował, też nie ma złej opinii pod tym względem. Ale Tetra – tego się nie da opisać, to trzeba przeżyć. Musiałem zbliżyć ucho niemal do samej obudowy zanim usłyszałem jakikolwiek odgłos pracy silnika. Dla pewności sprawdziłem, czy woda wylewa się z rurki “out”, tak trudno mi było uwierzyć, że filtr faktycznie pracuje.

Oby tak dalej!2016-10-14 11.36.02.jpg

A o oświetleniu napiszę następnym razem.

 

 

 

 

 

 

 

Pierwsi lokatorzy

W baniaku zamieszkała siódemka znajomych z mojego domowego małego akwarium, karłowate krewetki słodkowodne Caridinia cf. babaulti. Te maluszki są niezastąpione jako tzw. ekipa czyszcząca: szybko się rozmnażają, aktywnie przeszukują całe akwarium praktycznie całą dobę i ciekawie się prezentują w stadzie, gdyż w obrębie jednego miotu osobniki mają różne kolory i wzory na pancerzyku.

W przejrzystej wodzie wyglądają tak:

 

2016-10-12 08.39.32.jpg

A w naszym akwarium… cóż, powodzenia w szukaniu ich:-)

Woda wciąż w kolorze ciemnej herbaty, ale cóż poradzić. Należy nadal cierpliwie podmieniać dużą część wody na raz, aż sytuacja się poprawi. Jak tylko korzenie przestaną wypływać, a przynajmniej nie będą wymagały tak dużego obciążenia jak teraz, przywiążę do nich żyłką wędkarską całe lub fragment kłącza tego wielkiego anubiasa. Czekam też na mikrozorium wąskolistne, pewnie jutro przyjdzie pocztą od akwarysty z Wrześni. Wysłałem w zamian trochę mojego mchu “triangle moss”. Mogłem co prawda przenieść sadzonkę lub kilka ode mnie. Problem w tym, że epifity używane w akwarystyce rosną bardzo wolno, więc możliwość otrzymania dużej (mam nadzieję!) sadzonki praktycznie za darmo jest okazją, której nie można było zmarnować:-)

Zarówno anubias jak mikrozorium dobrze znoszą słabe oświetlenie. Silne światło wręcz im szkodzi, powodując pokrywanie się liści glonami. Kiedy akwarium zacznie funkcjonować w normalnym trybie, a nie “na brudno” (pun intended), puszczę pewnie po powierzchni nad epifitami jakieś liście, żeby je ocieniały.

Mam już pewność, że filtr kubełkowy zaciąga się powietrzem. Eh, trzeba będzie rozkręcić taki jeden element i nasmarować części w środku. Według forumowiczów, problem ten dotyka filtrów działających z gęstą gąbką na wlocie wody. Nie chcę z niej zrezygnować, bo znacznie ogranicza ona konieczność grzebania w kubełku, kiedy spadnie przepływ. Wystarczy wtedy oczyścić właśnie gąbkę; nie trzeba wyciągać całego filtra i otwierać go.

Black Water

Jak w temacie – akwarium dziś rano przypominało kolorem zbiornik typu czarna woda.

2016-10-10 09.43.16.jpg

Swoją drogą, podobieństwo jest powierzchowne, bo prawdziwe BW to nie tylko woda w kolorze herbaty, ale też twardość bliska zeru, pH poniżej 6,5, piaszczyste dno i bardzo mało roślin, oprócz pływających.

U nas natomiast zmierzone w piątek 8 października podstawowe (nie wszystkie!) parametry to:

GH i KH odpowiednio 16 i 10 st. niem., pH 7,2-7,4, NO3 poniżej 2.

Kiedy wpuścimy ryby i zaczniemy je karmić, NO3 podskoczy do około 20 – oby nie wyżej – i właśnie w tej sytuacji potrzebne są bakterie nitryfikacyjne, żyjące sobie w filtrze kubełkowym. Gdyby ich nie było, to związki azotu pochodzące z pokarmu i odchodów szybko zatrułyby wodę wywołując klęskę, pomór i Godzillę w akwarium. W takich wypadkach należy natychmiast zaprzestać karmienia, zrobić dużą podmianę wody i dać na mszę. A przy okazji filtracji – co się naciąłem scyzorykiem pokrywę to się naciąłem, ale w końcu zrobiłem w niej otwór na filtr kaskadowy. A w nim niesamowicie porowate złoże do filtracji biologicznej i gąbka do biologiczno-mechanicznej. Zapraszam do zwiedzania:-) Więc sytuacja jest taka, że nawet gdyby jeden filtr padł, drugi bez problemu utrzyma akwarium w dobrej kondycji na czas naprawy.

W zeszłym tygodniu odbioru akwarium w stanie surowym dokonały: panie dyrektor Anna Stasiowska i Lucyna Bernardelli oraz pani kierownik administracyjny Hanna Nowobilska. Na fotografii w towarzystwie uczniów IG: Dawida i Alicji.2016-10-07 10.13.34.jpg

A oto jak ci ostatni testowali wodę testami kropelkowymi:

Najpierw trzeba zapoznać się z instrukcją postępowania.

2016-10-07 09.49.12.jpg

Prosta sprawa, wystarczy iść krok po kroku zgodnie z przepisem, postępując uważnie i dokładnie:

2016-10-07 09.51.22.jpg

Ala, nie opieraj się o akwarium, jak rany:-) Dawid, nie siadaj więcej na kaloryferze… Zamieszczanie tego zdjęcia to chyba błąd;-)

W nawiązaniu do pierwszej fotografii w niniejszym poście – baniak po podmianie 50% wody. Prawda, że trochę jaśniej?

2016-10-10 11.06.59.jpg

Te barwniki w wodzie tak naprawdę niczemu nie przeszkadzają, może tylko utrudniają życie posadzonym na dnie roślinom niskopiennym. Planuję taką jedną posadzić, marsileę hirsuta, ale to później, jak się woda wyklaruje. Garbniki pochodzą z korzeni – oba są naprawdę duże, więc i barwią mocno. To nic, w ciepłej wodzie – a u nas jest około 27 st. C – powinna już po kilku podmianach być zauważalna różnica.

Mam jeszcze mały problem… wydaje mi się, że filtr kubełkowy zaciąga powietrze. Muszę się temu przyjrzeć.

Pierwsza podmiana

Skończyliśmy na etapie jednej świetlówki. Z dwiema akwarium wygląda znacznie lepiej, prawda? Oto widok z 6 października:

2016-10-06 10.43.17.jpg

Wprawdzie roślinom takie “ciemne” światło jak na wcześniejszych zdjęciach nie przeszkadza, jednak nam przyjemniej patrzy się na światło białe. Nowa świetlówka LED ma barwę około 6500 Kelwinów, czyli tzw. “chłodną białą”. Rośliny najwięcej korzystają z oświetlenia emitującego światło o długości fal z zakresu około 400-500 nm (niebieskie) i 600-700 nm (czerwone). Tyle że zbiornik wygląda wtedy jakby był oświetlony słabą fioletową żarówką.

Zrobiłem także pierwszą podmianę wody. Wymieniłem około 40 litrów, na wodę prosto z kranu. Właściwie powinno się pozwolić wodzie odstać się przynajmniej dobę, ale przy takiej jakości jaka jest w Gdyni nie jest zbrodnią pójście na skróty:-)

2016-10-06 12.23.55.jpg

Ciekawy jest kolor wody w wiadrze. To nic, za jakiś czas będzie całkowicie przejrzysta. Okazuje się, że korzeń, mimo że z drugiej ręki, wciąż jeszcze puszcza garbniki. Dla organizmów wodnych są niegroźne, a nawet – podobno – lekko odkażają wodę, zapobiegając chorobom ryb.

A tak wygląda nasze akwarium z obniżonym poziomem wody. Ponad powierzchnię wystają liście anubiasa. Fotografia tego nie przekazuje, jednak kombinacja korzenia, kamieni i częściowo wynurzonej rośliny przypadkiem okazała się tworzyć interesujące, choć istniejące tylko kilka chwil paludarium.

2016-10-06 12.35.36.jpg

Następnego dnia mieliśmy wreszcie pierwsze kółko akwarystyczne…

Blog at WordPress.com.

Up ↑